Spalone Miasto

by Metaliator

/
  • Streaming + Download

    Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

      8 PLN  or more

     

1.
04:01
2.
3.
4.
04:10
5.

about

EP "Spalone miasto" ("Burnt City") is five premiere numbers that show a more mature face of the band, which can be heard in both the compositional, lyrical, and production aspects. It does not penalize, however, vast amounts of thrash metal energy of each riff. In music, you'll see an inspiration of German, British, American and Polish metal legends, though the band is committed, above all, to their own, often non-schematic view of this kind of music.

credits

released June 23, 2013

Mila - vocals
Gryzew - guitar
Jan - guitar
Macior - bass
Witek - drums

tags

license

all rights reserved

about

Metaliator Warsaw, Poland

METALIATOR is a thrash metal band from Warsaw, which distinctive features are fast pace, catchy riffs, predatory singer's voice and lyrics in Polish. The group was founded in 2008.

contact / help

Contact Metaliator

Streaming and
Download help

Track Name: Zawiśniesz
Tutaj nie ma męstwa
Tutaj nie gra się czysto
Nie dla ciebie zwycięstwa
Chcesz zostać najniższą z istot
Gnijąc wśród ludzkiej podłości
Wykułeś sobie z niej pancerz
Ślepo wierząc w zło innych
Wyprzedzasz wszystkich złem własnym

Ref:
Na szyję sznur
Pętlę skręcasz sobie sam
Wyżej niż myślisz
Wzniesiesz się w górę - zawiśniesz

Ogień co nie spala
Zostawi cię silniejszym
Chciałeś przetrwać a zobacz
Stałeś się z nich najgroźniejszym
Jak posąg demonicznego bóstwa
Stoisz dumnie wśród innych
Przyglądając się kaźni myślisz
Sami są sobie winni

Ref:
Na szyję sznur
Pętlę skręcasz sobie sam
Wyżej niż myślisz
Wzniesiesz się w górę – będziesz wisiał

Pożycz sobie czyjeś życie
Własne ścieżki w nim zgub
Czekaj na cudzy błąd jak głodny kruk
Żyj w jego ciele jak nałóg
Niech jego też wściekłość szarpie
Od wewnątrz jak choroba
W cudzym bólu jak w lustrze
Możesz przejrzeć się zobacz

I nigdy nie przestawaj się bać
Stawaj ramię w ramię z katem
Ofiarami gardź
Śmiało, ciesz się cudzą krzywdą
W każdej z osobna się pław
Aż zupełnie znikniesz pośród
Nieistotnych ludzkich spraw
Track Name: Nie biorę jeńców
Dzień gniewu, ludzie żywcem płoną
Środkiem piekła idę niewzruszona
Pragniesz uciec, nie chcesz czuć nic więcej
Biegnij do mnie, ja wyciągam ręce

Ref:
Imię moje znasz
Oznacza koniec
(brutalny koniec)
Ja nie biorę jeńców
(W mękach giń)
W mękach giń

Ludzie, głupi, chcą się ze mną zmagać
Poznać, kupić, oszukać, przebłagać
Nie oszukam, przychodzę tylko raz
Każdy ma swój moment, kiedy staję w drzwiach

Ref:
Imię moje znasz
Oznacza koniec
(brutalny koniec)
Ja nie biorę jeńców
(W mękach giń)
W mękach giń

Zamiast dłoni miecze monstrualne
Zamiast oczu wielkie doły czarne (dwie mogiły czarne?)
Ten kto szuka, zawsze znajdzie mnie
Pytajcie o śmierć
Track Name: Spalone miasto
Zwłoki domów wypatroszone ceglane trupy
Odór śmierci snuje się wśród gruzów
Ogień jeszcze wolno trawi to wszystko
Co mogłoby kiedyś komuś służyć

Pęka kamienny szkielet
Ostatnia ruina osuwa się
Nie mamy krwi w żyłach
Nie ma już czego strzec

Cmentarz nieregularnych kształtów
Śmierć jest tak powszednia jak dzień
Że nie ma sensu nigdzie kryć jej ofiar
Porzucone leżą byle gdzie

Pęka kamienny szkielet
Ostatnia ruina osuwa się
Nie mamy krwi w żyłach
Nie ma już czego strzec

Spalone miasto
Składamy broń
Ręce na kark
Kula przebija skroń

By poświęcić życie, trzeba mieć siłę
By zachować twarz, trzeba mieć imię
A moje rysy całkiem zamazała krew
Zaschła na nich, pod nią nie ma już mnie

Są jeszcze żywe strzępy ludzkie
Bez imion, myśli, godności, nadziei
Żywe wbrew wszelkiej logice, milczą
Gdy wszystko wokół krzyczy – wykrwawieni!

Pęka kamienny szkielet
Ostatnia ruina osuwa się
Nie mamy krwi w żyłach
Nie ma już czego strzec

Spalone miasto
Składamy broń
Ręce na kark
Kula przebija skroń
Track Name: Cienie
Nie każdy przechodzi swą wielką próbę
Już wiesz ze swojej nie podołasz
Nie chcesz być bohaterem
Chcesz uciec z piekielnego koła
Czy ktoś tu pomoże ci?
Gdy głos twój od krzyku słabnie
Wyciąć z pamięci ten ciężki moment
By wszystko było jak dawniej

Znów żyć zwyczajnie

Ref: Jest tu ten co ocali cię
I przywróci światu
Pozwól zatruć twoją krew
Będzie ciebie strzegł
Śpisz spokojnie kiedy straż
Pod drzwiami trzyma fałsz
Lecz coś każe wrócić tam
Zstąpić znów do piekła

I odsłonić twarz

Gdy staniesz przed tym
Przed którym wzrok twój
Ucieknie, lecz on zawsze go uchwyci
I gdy znikniecie
Przed całym światem
Zupełnie sami w wymownej ciszy
Gdy to co kruche
Stanie się skarbem
Rozkosz przystawi noże do gardeł
Czy go okłamiesz
może się przełamiesz
I niespodziewanie tak

Wykrzyczysz prawdę

Ref: Jest tu ten co ocali cię
I przywróci światu
Pozwól zatruć twoją krew
Będzie ciebie strzegł
Prawda jak kopnięcie w brzuch
Jeden fałszywy ruch
Stracisz wszystko, wytęż słuch
Klęska czyha

Dalej!
Dalej!
Tańcz pośród ostrzy
Dłużej!
Dłużej!
Duś się w swojej złości
Wokół ludzie jeszcze nie wiedzą że Chcą zranić cię
Więc ty ich zgnieć
Każda z ran
Które zadajesz im
Odbija się
w ciele twym

Jak w lustrzanym szkle

Taniec wśród ostrzy
Noży płonących
Dźgają niechcący
Gdy dotkniesz niechcący
Wciąż gra muzyka
Ty cała we krwi
A ostrza szarpią tak jak wilcze kły
Za tobą ciemna krew spływa na ziemię
To twoja przeszłość rzuca długie cienie

Czy ktoś tu pomoże ci?
Gdy głos twój od krzyku słabnie
Track Name: Miotacz ognia
To jest dla tych którzy błędów
W życiu nie popełniają
Tylko wszyscy inni
Ich należność rozkradają
To dla wojowników których bronią słowa
Póki twarzy ich nie widać są jak gniew Boga
Dla geniuszy co bez dzieła świat podbijać chcieli
Dzisiaj gorzko zapijają resztki swych nadziei

Dla tych luksusowych kobiet
Wykutych z kamienia
Które patrząc prosto w oczy
Mówią miłości nie ma
Dla tych co męstwa szukają
Nocą na ulicach
I padają uwięzieni
W swych podłych dzielnicach
To specjalnie dla was monstrum brudnych słów
Ulepione z krwi waszych rozbitych głów

Za nim popiół i gruz, zasłony dymne
Twarz co krzyczy głośniej niż wszystkie inne
Za nim murem stoją ostatni sprawiedliwi
Paląc swe porażki są nareszcie tak szczęśliwi
Całe to robactwo w morzu ognia tonie
Lubisz to uczucie kiedy wszystko płonie

Dosyć już, bitewne hasła brzmią banalnie
Zmęczeni zemstą, niech będzie już normalnie
Patrzą z nienawiścią na ognistego boga
Który miota się i szuka wciąż nowego wroga
Dość już tego wrzasku przestań się wydzierać
Wściekły tłum rozszarpał swego bohatera